Najnowsze
Monika Szela: Teatr to zapalnik dla rozmowy z dzieckiem
Monika Szela: Teatr to zapalnik dla rozmowy z dzieckiem

Monika Szela: Teatr to zapalnik dla rozmowy z dzieckiem

Teatr Maska większość swojego repertuaru kieruje do dzieci, nawet tych najmniejszych, 2-letnich. Zanim zaprosimy Was na całe mnóstwo niezwykłych spektakli przeczytajcie naszą rozmowę z panią Moniką Szelą, dyrektorką teatru. Zapewniamy, że po lekturze zapragniecie wraz z dziećmi pójść i poznać bohaterów sztuk wystawianych w Teatrze Maska.

Monika Szela. dyrektorka Teatru Maska w Rzeszowie (fot. Michał Drozd)
Monika Szela. dyrektorka Teatru Maska w Rzeszowie (fot. Michał Drozd)

Czym jest teatr?

Niezwykłym, wyjątkowym miejscem. Pełnym historii i wydarzeń, które wpływają na nasze emocje.

Jak to się dzieje?

Na scenie występują żywi aktorzy. Są blisko widzów, często schodzą między nich, proszą o pomoc w rozwiązaniu problemów. Każdy spektakl jest niepowtarzalny, bo to nie film – wszystko dzieje się tu i teraz.  Emocje i prawdy, które płyną ze sceny są tylko dla tych, którzy są w danym momencie na widowni.

Wyczuwają to widzowie w każdym wieku i mocno przeżywają.

I jak reagują, szczególnie dzieci?

Dzieci są bezwzględnymi krytykami. Jeśli coś im się nie spodoba, to zaraz zawołają, że chcą już wyjść. Przeważnie jednak chętnie wciągają się w akcję. Najczęściej starają się pomóc bohaterowi – podpowiadają mu na przykład, gdzie ukryła się postać, której szuka. Bardzo lubimy ten moment, gdy cała sala przedszkolaków krzyczy do księcia, żeby już pocałował śpiącą królewnę.

Każda reakcja, która dobiega z widowni – śmiechy, westchnienia – bardzo pomaga aktorom. Czują, że wraca do nich energia, którą dali.

Czy z punktu widzenia aktorów istnieje jakaś zasadnicza różnica między występowaniem dla dzieci i dla dorosłych?

Tu nie chodzi o widza, raczej o repertuar. Ten dorosły wymaga więcej pracy nad interpretacją, stworzeniem wiarygodnej, wielowymiarowej postaci, skomplikowanych relacji między bohaterami. Szukamy drugiego dna. Dziecko nie zawsze potrafi odczytać wieloznaczność, dlatego bajkowe spektakle są lżejsze. Postaci muszą mieć konkretne, zrozumiałe dla kilkulatka cechy.

Ale gra się tak samo serio, poważnie, uważnie  – dla dziecka i dla dorosłego.

Akademia Pana Kleksa w teatrze Maska (fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska)
Akademia Pana Kleksa w teatrze Maska (fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska)

Teatr to jednak nie tylko aktorzy.

Oczywiście, że nie. To scenarzysta, reżyser, choreograf. Kompozytor, który tworzy muzykę, scenograf, który projektuje wygląd sceny. Teatralni plastycy i rzemieślnicy przygotowujący rekwizyty, szyjący kostiumy. To oświetleniowiec i akustyk, którzy światłem i dźwiękiem wzmacniają emocje wywoływane przez aktorów. Pracują dla państwa także inspicjent i ekipa techniczna – ludzie, których nie widać, ale bez nich żaden spektakl nie mógłby się odbyć.

Wy jednak pokazujecie ich pracę.

Tak. Czasami zapraszamy na zaplecze teatralne. To miejsca tylko dla wtajemniczonych. Rzadko bywają tam ludzie z zewnątrz. Można zobaczyć garderoby, pracownię plastyczną.

Prowadzimy jeszcze lekcje muzealne i Małą Akademię Teatralną. Na wszelkie sposoby próbujemy zaszczepić w dzieciach ducha artystycznego.

Co zatem dziecko wynosi z teatru poza odrobiną przyjemności?

Naukę. „Solar Taxi” to bajka o tym, że trzeba i można spełniać swoje marzenia. Jej myśl przewodnia to „Myśli stają się rzeczami”. 7-latki to zapamiętują. „Najmniejszy samolot na świecie” pokazuje, że nawet ten mały, nieważny, wyśmiewany może wykonać ważne zadanie.  „Skarpety i papiloty” opowiadają o mamie, która miała cały dom na głowie, a teraz rusza do pracy. Ta sztuka udowadnia, że gdy rodzina się wspiera, to każdy może się rozwinąć.

Piotruś Pan (fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska)
Piotruś Pan (fot. Katarzyna Chmura-Cegiełkowska)

Cieszyłaby się Pani, gdyby dzisiejsi mali widzowie w przyszłości zostali aktorami lub reżyserami?

Bardzo się ucieszę, jeśli będą mieli wrażliwość na sztukę, nawet jeśli zostaną fizykami czy informatykami. Że ta wrażliwość w nich zostanie i nie zostanie zabita przez wchodzenie w dorosłość. Może będą robić coś innego, ale będzie im też potrzebny ten moment wyłączenia się, przeniesienia w inny świat. Będą mieli potrzebę przeżycia czegoś więcej niż codzienność – dzięki książce, filmowi, spektaklowi teatralnemu.

Sztuka to nie zaprzeczenie tylko rozwinięcie „prawdziwego” życia.

Uzupełnienie. Absolutnie tak. Dla artystów – podstawa.

A jak z rodzicami? Są osobami towarzyszącymi czy aktywnie uczestniczą w spektaklach?

Zależy od tematu. Niekiedy znaną bajkę pokazujemy w nowy sposób, a wtedy zaskoczeni rodzice z zainteresowaniem obserwują rozwój akcji. Wystawiamy teraz Akademię Pana Kleksa i bawią się na niej dobrze trzy pokolenia widzów. To prawdziwie rodzinny spektakl.

Warto rozmawiać z dziećmi o tym, co zobaczyły w teatrze?

Pewnie. Widziałam kiedyś spektakl o rozwodzących się rodzicach i chłopcu, który musi sobie z tym poradzić.  Ma przy tym inne problemy: pierwsza miłość, pokusa sięgnięcia po używki, kłopoty w szkole. Obok mnie siedziała dziewczynka, która miała mnóstwo pytań i jej mama cierpliwie na nie odpowiadała. Po wyjściu na pewno miały bardzo wiele spraw do obgadania.

Teatr jest zapalnikiem do rozmowy z dzieckiem. Poruszamy tematy, o których być może nie porozmawialibyśmy, gdyby dziecko nie usłyszało o nich w teatrze i nie postanowiło dopytać.

Spektakl "Smoki" (fot. Tadeusz Poźniak)
Spektakl “Smoki” (fot. Tadeusz Poźniak)

About The Author

Psycholog poznawczy i edukacyjny. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Szczególnie zainteresowany procesami przetwarzania informacji przez człowieka. Prywatnie fan podróży oraz odkrywania nowych rzeczy w muzyce i literaturze.

Related posts