Najnowsze
ROBO~motion – relacja dla dzieci
ROBO~motion – relacja dla dzieci

ROBO~motion – relacja dla dzieci

Zawody ROBO~motion odbywają się czwarty raz, ale my trafiliśmy na nie po raz pierwszy. Jest tu dużo robotów i to nie zaskakuje. Nie jest też niespodzianką liczna publiczność. Zaskakuje nas jednak, jak duży procent widzów stanowią dzieci. Dużo wśród nich dziewczynek, wbrew stereotypowi, że inżynieria to zajęcie dla mężczyzn. Czy im się podoba? Przetestujemy na naszych maluchach.

 

Jak działa ten robot? - zastanawia się młody widz
Jak działa ten robot?

 

Kolejkę do symulatora lotu szybowcem omijamy. Nie chce nam się czekać, a poza tym nasze dzieciaki są za małe, żeby z tego sensownie skorzystać. W sali, która gości konkurencję jeżdżenia po krętej linii, akurat trwa przerwa. Któryś z uczestników opowiada do mikrofonu o swoich doświadczeniach, ale my jednak chcemy walczących robotów. Gdzie są?

W kolejnym pomieszczeniu! Tu trwają zawody sumo. Po lewej mniejsze modele, po prawej większe. Sędziowie losują, który z konstruktorów wystawia swojego robota jako pierwszego. Pojedynki toczą się do dwu zwycięstw. Pierwszy, który obserwujemy, jest jednostronny. Jeden z rywali błyskawicznie rozpoznaje pozycję przeciwnika, naciera i spycha go z okrągłej czarnej „maty”. Kolejny dostarcza więcej emocji. Roboty krążą wokół siebie. W końcu jeden rusza, uderza i wydaje się być bliski wygranej. Brakuje mu jednak precyzji i przeciwnik odjeżdża na bok. Odwraca się i szarżuje. Jest zwycięstwo!

Niech to wytłumaczę córce - tata pokazuje działanie robota
Niech to wytłumaczę córce

Madzia i Maciek to przepychają się między widzami, to proszą, by ich wziąć na ręce, żeby mogli lepiej widzieć. Nie interesuje ich też, że rodzice spotkali znajomych. Tu się dzieje więcej ciekawego, więc trzeba ich oprowadzać.

O, pod tamtą ścianą dwa równoległe, długie tory. Co tu się dzieje? Ach, to druga z konkurencji jazdy wzdłuż linii. Tutaj nie ma zakrętów i przeszkód. Trzeba po prostu gnać przed siebie. Wydaje się proste, aż za proste. Startuje pierwsza para robotów. Jeden jedzie sprawnie, ale drugi śmiga jak prawdziwy bolid formuły 1. Nie ma tu żadnych emocji… A jednak! Czy to była jakaś fałda na torze, czy błąd w czytaniu trasy, ale nagle szybki robot zjeżdża na bok i uderza w bandę. Zaniepokojony właściciel biegnie po niego. Na szczęście nic się nie uszkodziło. Tymczasem drugi pojazd spokojnie i pewnie przecina linię mety.

Kto wygra mecz? - piłka nożna robotów
Kto wygra mecz?

Krążymy dalej. W kolejnym pomieszczeniu bawią się dzieci. Tu odbywają się przeznaczone dla nich warsztaty. Od razu zauważam, że nie wszystkie dostępne tu urządzenia są robotami. Niektórymi się steruje, a ja od rozmowy z organizatorami ROBO~motion wiem, że robot musi być całkiem samodzielny. Młodym robotykom to nie przeszkadza, bo przecież kto nie chciałby się pobawić mechaniczną katapultą, która strzela do ustawionych metr dalej kręgli?

Na stole niedaleko stoją już roboty. Jakiś czas spędzamy podtykając jednemu z nich różnokolorowy patyk pod nos – przepraszam, pod czujnik. Robot wykonuje różne ruchy zależnie od tego, na który kolor padnie jego „wzrok”. Ale największą frajdę sprawia wszystkim Kobra. Urządzenie, które faktycznie przypomina jadowitego węża – ma nawet dwa długie kły – obserwuje, kto jest obok. Jeśli ktoś podejdzie za blisko, to Kobra cap!, wychyla się do przodu i próbuje ugryźć. Jest szybka, ale na szczęście niegroźna, tak że nawet jeśli ktoś da się złapać to więcej jest śmiechu niż strachu.

Podnieś, przesuń, posprzataj - małe roboty budowlane z klocków Lego
Podnieś, przesuń, posprzataj

Po godzinie nasze maluchy zaczynają przysypiać, to ich czas na popołudniową drzemkę. Trochę szkoda, bo my też się wciągnęliśmy i jeszcze byśmy pooglądali.

About The Author

Psycholog poznawczy i edukacyjny. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Szczególnie zainteresowany procesami przetwarzania informacji przez człowieka. Prywatnie fan podróży oraz odkrywania nowych rzeczy w muzyce i literaturze.

Related posts