Rower z dzieckiem – test przyczepki THULE
Rower z dzieckiem – test przyczepki THULE

Rower z dzieckiem – test przyczepki THULE

Pierwsze zdanie jakie nasuwa mi się, gdy myślę o wspólnej jeździe na rowerze z Maluszkiem to „Cudowna przygoda, którą polecam każdemu!”. Przez dwa tygodnie mieliśmy przyjemność testować rewelacyjny sprzęt firmy THULE model Sport 1 – przyczepkę rowerową dla dziecka. Wszystko dzięki firmie SCANDINAVIAN BABY – wyłącznego dystrybutora między innymi właśnie tej marki. Starając się nieco wyciszyć towarzyszące mi emocje, z ogromną przyjemnością dzielę się z wami naszą recenzją.

1. Wygląd i wyposażenie

Jak dla mnie bomba. Niczego nie brakuje. Prosty, sportowy wygląd. Nie powiem – jadąc z Maluszkiem, odwracali się  za nami co rusz. Tylna sakwa pojemna, dało się w nią zapakować co trzeba na całodzienną wyprawę. Boczne kieszonki wewnątrz kabiny służyły nam do przechowywania zabawek, bidonu czy rzeczy, które chcieliśmy mieć pod ręką sięgając po berbecia. W zestawie oczywiście osłonka od deszczu i w sumie od wiatru – korzystaliśmy, niezbędny element wyposażenia. Super, że dołączona jest osłonka przeciwsłoneczna. Maluchowi było o niebo lepiej.

Świetną rzeczą jest możliwie duża panoramiczność w przyczepce. W trasie niejednokrotnie obserwowałam, jak Maluch rozgląda się na boki i patrzy przez górną siatkę. Super! O to nam właśnie chodziło, żeby mógł chłonąć wszystko dookoła, a nie tylko „być wiezionym”.

Całość łatwa w utrzymaniu czystości. Piasek, okruszki – wszystko wciągnięte odkurzaczem. Zabrudzenia – pozbyliśmy się ich bez kłopotu.

2. Montaż

Wszelkie sprawy związane z instrukcją z zamiłowania wzięła na siebie Głowa Rodziny. Ale ja przypatrując się, jak to działa – mogę śmiało stwierdzić, że kobieta też ogarnie.

Czynności montażowe fajnie rozrysowane, rozpisane, w praktyce łatwe w obsłużeniu.

W naszym mikro mieszkaniu przyczepka zmieściła się bez kłopotu, ale na czas testów służyła jako codzienny środek transportu. Dlatego do roweru trzeba było za każdym razem ją montować. To wzięła na siebie głowa rodziny – szło jak po maśle. Teraz trochę o JEDYNYM problemie jaki napotkaliśmy podczas użytkowania przyczepki. Użytkowania a raczej jej montażu. Zapaleni rowerzyści jeżdżący na długie wyprawy bagaż przewożą w sakwach montowanych na bagażniku rowerowym. Kiedy bagażnik jest zamontowany na rowerze pozostaje bardzo niewiele miejsca na montaż uchwytu (przegubu) dla przyczepki. My nasze bagażniki mamy montowane na specjalnym dystansie (ze względu na sąsiedztwo tarczy hamulcowej), co zupełnie przypadkiem dało nam więcej miejsca na uchwyt. Jednak nawet mimo dodatkowego miejsca uchwyt nie mógł być położony w jednej osi z piastą. Aby uniknąć wykrzywienia pręta szybkozamykacza dołożyć należy jeszcze podkładkę  PN82006 11mm. Tak zamocowany uchwyt bezpiecznie i pewnie trzymał ramię przyczepki. Pozostaje pytanie co w przypadku hamulców v-brake? Wtedy bagażnik nie jest montowany na żadnym dystansie i nie da się zamontować jednocześnie przyczepki i bagażnika.

3. Bezpieczeństwo

Zdaniem kobiecego oka, niczego nie brakuje. Hamulec ręczny i nożny – działają świetnie. Komora z Maluchem na tyle głęboka, że nasz 10cio miesięczny wstawiający samodzielnie chłopak, nie wypadał mimo wszelkich akrobacji wewnątrz. Co mnie urzekło? Zapinanie pasów! Bo można było „klikać” każde ramię osobno. Dla mnie na plus.

Męskie oko natomiast zauważyło, że pasy bezpieczeństwa mają prostą i w zupełności wystarczającą regulację. Zarówno ich długość jak i wysokość części barkowej (niezwykle istotne choć często pomijane) są regulowalne w odpowiednim zakresie.

4. Użytkowanie w terenie

Udało nam się korzystać z przyczepki i na rowerze i pieszo. Żal nam jedynie, że nie znaleźliśmy czasu wypróbować jej na rolkach. Bo bieganie (aczkolwiek z dwoma parami kół) zaliczyła niejednokrotnie mama. Korzystaliśmy z niej gdzie się dało – od asfaltu, przez drogi żwirowe, piach, po las i bezdroża. Trasy usłane dziurami też się zdarzały. I co? I dziecko spało jak zabite! Kółka fajnie wybierają nierówności. Przyczepkę lekko się prowadzi, dobrze się manewruje. Na rowerze jedynie warto wziąć zapas, jeśli chodzi o zakręty ☺ było i pod górę (Mąż miał co wciągać…) i z górki – daliśmy „po liczniku”. Wszystko gra jak należy. Jeśli chodzi o zawieszenie, można ustawić jego sztywność. Jest to system piórowy z prostą regulacją. Po uwzględnieniu wagi pasażera i bagażu oraz terenu po jakim się przemieszczamy, wzorowo spełnia swoje zadanie.

Podsumowując, przyczepka daje naprawdę duże możliwości. Przede wszystkim to ogromna frajda, móc podróżować rodzinnie, z Maluchem. Nam udało się zrobić zarówno krótkie wypady, jak i taki jednodniowy – 50km. Jeździliśmy po mieście, wioskach, po lesie, jezdni… wszędzie sprzęt się sprawdził. Pogoda i słoneczna, i wietrzna – na każdą dziecko miało odpowiednie zabezpieczenie.

Jakość wykonania stoi na bardzo wysokim poziomie. Aluminiowa rama dodaje lekkości a zarazem sportowego charakteru. Trzeba jedynie uważać aby przy montażu osłonki przeciwsłonecznej jej nie zarysować. Z drugiej jednak strony produkt przeznaczony jest do jazdy w różnych warunkach więc drobne uszkodzenia wizualne są oczywiście nieuniknione.

Bezpieczeństwo dziecka i osoby ciągnącej przyczepkę zapewnione.

Polecamy ogromnie.

Sprzęt marki THULE oraz dystrybutora czyli SCANDINAVIAN BABY znajdziecie na stronie www.torbacze.pl

About The Author

Pedagog wczesnoszkolny i przedszkolny, ukończyła Studium terapii przez Sztukę przy Teatrze Ludowym w Krakowie oraz studia podyplomowe z arteterapii pod okiem Wiesława Karolaka. Ma wieloletnie doświadczenie pracy z dziećmi oraz młodzieżą, z którymi uwielbia pracować stosując różnorodne formy działań, zachęcające do kreatywności i rozwijania potencjału młodego człowieka. Uwielbia podróże i teatr. Niejednokrotnie działała na scenie, ale także jako instruktor zajęć teatralnych wykorzystujących formę Czarnego Teatru.

Related posts

Leave a Reply