Urodziny w rzeszowskich WyWrotkach
Urodziny w rzeszowskich WyWrotkach

Urodziny w rzeszowskich WyWrotkach

Siódme urodziny córki postanowiliśmy zorganizować inaczej niż wcześniejsze. Zresztą, ona sama gorąco nas do tego namawiała. Bardzo chciała się spotkać ze swoimi kolegami i koleżankami we wrotkarni. Ruszyliśmy więc do WyWrotek na ul. Szpitalnej w Rzeszowie i zobaczyliśmy tak dobrą zabawę, że rozważamy zrobienie tam dorosłej imprezy.

Wywrotki Rzeszów - urodziny we wrotkarni

Młodzi goście zebrali się w porę. Kaski, ochraniacze i rzecz jasna wrotki zostały wypożyczone. Gospodarze upewnili się, że wszystko poprawnie założone i zaczęło się. Pod okiem certyfikowanego instruktora i z pomocą sprzętu szkoleniowego wszystkie dzieciaki zaczęły trening. I nawet te, które nigdy wcześniej nie miały wrotek na nogach, szybko się, hm, rozkręciły.

Zobacz też: WyWrotki Rzeszów – wrotkarnia i coś znacznie więcej

Wywrotki Rzeszów - urodziny we wrotkarni

Uprzedzając fakty: ani jedno dziecko się nie zniechęciło. Tak, zdarzyło się kilka niekontrolowanych poślizgów, ale nic groźnego. Trudno o niebezpieczeństwo, gdy dziecko jeździ trzymając „pingwinka”. Zresztą chyba każdy rodzic wie, że przy nauce sportu, który polega na utrzymywaniu równowago (rower, łyżwy, rolki), nie zawsze uda się tę równowagę zachować. Tak więc kto upadł, ten wstawał i bawił się dalej. Jeśli ktoś czego, to tego, ze impreza się skończyła. Jedna dziewczyna, która początkowo bała się jeździć, później stwierdziła, że nie było żadnego powodu do strachu.

Wywrotki Rzeszów - urodziny we wrotkarni

W tym czasie, gdy dzieci bawiły się na torze, rodzice zasiedli przy stolikach w bocznej części hali. WyWrotki nie mają wprawdzie jeszcze takiej kawiarenki, czy wręcz jadalni, jaka funkcjonuje w niektórych salach zabaw, za to wszyscy bardzo doceniliśmy względną ciszę, jaka tam panuje. Muzyka i krzyki dzieci nie osiągają takiego natężenia, które czasem wręcz uniemożliwia rozmowę.

Wracając zaś do dzieciaków, to jeżdżenie na wrotkach było najważniejszą, ale nie jedyną atrakcją. Animatorka zajęła się m.in. malowaniem wzorów na ramionach i było to coś innego, niż się przyzwyczailiśmy. Brokatowe farby zachwyciły zwłaszcza dziewczynki, a powstałe wzory-tatuaże przetrwały nienaruszone kilka dni.

Urodziny udały się fantastycznie. Jubilatka była zachwycona, a jej goście najwyraźniej też. Zaryzykowaliśmy coś niestandardowego i się opłaciło, także dzięki profesjonalnej i troskliwej opiece gospodarzy. Rozważamy też (nawet to z nas, które nie jest wrotkarzem ani rolkarzem) spotkanie się tam z dorosłym towarzystwem. Zorganizować grupę, wynegocjować wynajem sali i wywracać się – albo popisywać – tylko przed znajomymi. Malowanie rąk zastąpimy bilardem albo strzałkami i będziemy się bawić nie gorzej od naszych pociech.

Autorem zdjęć jest Maciej Banasik z Obiektywniej.com

Related posts

Leave a Reply