Najnowsze
Wodotryski na basenie w Sokołowie
Wodotryski na basenie w Sokołowie

Wodotryski na basenie w Sokołowie

Moja córka wierzy, że umie pływać, a ja tę wiarę w niej podtrzymuję. Podtrzymuję też małą, kiedy wskakuje do wody, bo sama wiara w sukces nie wystarczy by go osiągnąć.  Tak więc ona na moich rękach chlapie nogami w wodzie już bez żadnego strachu i tryska radością.

Jeden basen mamy prawie pod domem, więc regularnie na nim bywamy, ale to zwykła szkolna pływalnia, która niewiele ma do zaoferowania małym dzieciom. Któregoś dnia wybieramy się więc całą rodziną do Sokołowa Małopolskiego. Słyszeliśmy, że jest to miejsce przygotowane z myślą przede wszystkim o dzieciach, nawet takich, które jeszcze samodzielnie nie siadają.

Basen Sokołów - widok ogólny

To półgodzinna jazda autem, ale liczymy, że warto będzie. Parkujemy, płacimy i wchodzimy. I już na wejściu pierwszy plus (poza tym, że to nowy, czysty i zadbany kompleks) – jest szatnia rodzinna, a w niej m.in. przewijak i łóżeczko. Nie za duża, ale wygląda na to, że wystarczająca. Doceni ją każdy rodzic, który próbował w zwykłej szatni przebrać malucha tak, żeby ten się nie poślizgnął, nie przewrócił i nie zamoczył suchego ubrania, a te wszystkie wysiłki wydłużają czas ubierania. Poza tym łatwiej jest samemu się przygotować, jeśli maluch czeka na nas w łóżeczku.

Basen Sokołów - szatnia rodzinna

A my tymczasem idziemy na wielką halę z basenami i zjeżdżalnią. Po prawej „dorosły” sportowy basen. Najpierw jednak dzieci pędzą do brodzika z wodnym grzybkiem i mini fontanną. Zanim się znudzą idę przepłynąć choć kilka długości na basenie sportowym. Wracam i widzę, że Monia odpoczywa, bo dzieci doskonale się bawią i nie potrzebują ciągłej uwagi. W brodziku są już inne dzieci, zabawki kąpielowe i akcesoria do nauki pływania. Dobrze, że nie trzeba ich przywozić ze sobą, są dostępnie nieodpłatnie na pływalni.
Przyglądam się więc zjeżdżalni, która kręci się tuż za oknem. Z utęsknieniem. W końcu widząc, że dzieci i Monia dają sobie radę beze mnie, wspinam się po krętych, stromych schodach na górę.
Rura jest długa, więc jeśli ktoś wie, jak się ułożyć do szybkiej jazdy, to po kilkunastu sekundach będzie śmigał. Ja wiem. Chlast do wody. I powtórka.

Ale przed dziećmi niczego się nie ukryje. One też chcą zjechać. Patrzymy po sobie z Monią, bo ze zjeżdżalni samodzielnie mogą korzystać wyłącznie starsze dzieci. No dobra, jeden raz weźmiemy je na górę.
Będę zjeżdżał z Madzią. Siadam, przytrzymuję ją i ostrożnie zaczynam się zsuwać. Na szczęście w tej pozycji nie ma jak się rozpędzić, więc nawet nie muszę hamować. Mała mi i tak krzyczy z radości i chce znowu. Tym razem jesteśmy już stanowczy – wystarczy takiej rozrywki.

Basen Sokołów - zabawa dzieci

Zostało jeszcze sporo innych atrakcji. Jacuzzi nie robi na maluchach zbytniego wrażenia. Szybko przenosimy się do kolejnego basenu. Tutaj odkrywamy miejsce, gdzie własnym wysiłkiem można stworzyć sztuczną falę albo wir. Dzieci zawieszone w kółkach do nauki pływania obserwują starszych chłopców, którzy świetnie się bawią wywołując wielką falę. Same jednak nie chcą wchodzić do środka. I dobrze, jeszcze do niej dorosną. Wciąż pozostaje mniejszy basen, pełen zatoczek i przejść, kółka, piłki, inne dzieci i sto okazji do uciechy dla maluchów, które już się oswoiły z wodą.

Nawet nie wiemy, kiedy minęło nam półtorej godziny. Jedziemy z powrotem. Patrzę w lusterko i widzę, że te wszystkie zabawy ruchowe i emocje jeszcze jedną rzecz za mnie załatwiły. Dziś nie będzie kłopotu z usypianiem dzieciaków.

About The Author

Psycholog poznawczy i edukacyjny. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Szczególnie zainteresowany procesami przetwarzania informacji przez człowieka. Prywatnie fan podróży oraz odkrywania nowych rzeczy w muzyce i literaturze.

Related posts