Z dziećmi w Karpackiej Troi
Z dziećmi w Karpackiej Troi

Z dziećmi w Karpackiej Troi

Tuż za Jasłem zjeżdżamy z głównej drogi. Wąską jezdnią wbijamy się między wzgórza. Po kilku minutach jesteśmy pod wejściem do jednego z najciekawszych archeologicznie miejsc w województwie podkarpackim. Ten skansen nazywany jest Karpacką Troją nie bez przyczyny – jego historia sięga 4 tysięcy lat wstecz.

karpacka-troja-jaslo-skansen-19
Jest tu wiele do zobaczenia i to pomimo tego, że trafiliśmy tu w „normalny” dzień, co oznacza, że nie zobaczymy mnóstwa specjalnych pokazów ani tłumu osób przebranych w stroje z dawnych epok. Do tego nasze dzieciaki są małe, więc trochę ostrożniej dawkujemy im niektóre atrakcje. W sali filmowej pokazywany jest skądinąd ciekawy film o historii tego miejsca, ale sceny pokazujące śmierć wojów w walce i palenie domów nie są najlepsze dla kilkulatków.

karpacka-troja-jaslo-skansen-20

Na chwilę wchodzimy do Salki Małego Odkrywcy. To tu odbywa się wiele edukacyjnych warsztatów organizowanych przez skansen w Trzcinicy. Teraz nie ma tu dzieci, ale są atrakcyjne rekwizyty i zabawki.

karpacka-troja-jaslo-skansen-14

Nasza dwójka szczególnie przygląda się wystruganym z drewna zwierzątkom. Takimi bawiły się dzieci w czasach zanim upowszechniła się seryjna produkcja przemysłowa. Za chwilę przebieramy maluchy w stroje sprzed tysięcy lat. Przepraszam, w stroje takie same, jakie noszono tu przed tysiącami lat. Na tym stanowisku archeologicznym odnaleziono niewiarygodną liczbę 160.000 zabytków, ale chyba nie mogło być wśród nich tkanych strojów, które się nie rozpadły.

karpacka-troja-jaslo-skansen-13

Zaglądamy jeszcze do sali wystawowej, ale ciągnie nas na zewnątrz, między budynki „starego” skansenu. W dolnej rekonstrukcja chat słowiańskich, a po drugiej stronie otomańskich. Dzieciaki wskakują do ziemianek i chowają się w półmroku.

Obok wielka wiata taka, jak stawały tu w epoce brązu. Teraz trwają tu warsztaty garncarskie. Nasze maluchy próbują coś lepić. No cóż, efekty ich pracy najbardziej przypominają bezkształtne grudki gliny. Będzie potrzebne dużo więcej czasu i ćwiczeń nim ulepią jakiś dzbanek z uszkiem. Ich wysiłki zostają jednak nagrodzone – dostają w prezencie małe, gliniane zwierzątka stworzone przez instruktorów.

karpacka-troja-jaslo-skansen-26

Główna część Skansenu mieści się na wznoszącym się nad naszymi głowami stromym wzgórzu. Na szczyt prowadzą strome schody. To jest niestety to miejsce, w którym musi się skończyć przygoda dzieci na wózkach (i niepełnosprawnych). Nasze drapią się na górę z niewielką pomocą.

karpacka-troja-jaslo-skansen-7

Tu kolejne atrakcje. Madzia i Maciuś biegają wśród chat, a potem wspinają się po schodach na szczyt wałów obronnych. Muszę ich jeszcze trochę podnieść, aby z wysoka spojrzały na świat.

karpacka-troja-jaslo-skansen-8

Ścieżka prowadzi wyżej i wyżej. Na samym końcu wysoka wieża widokowa. Dzieci już zmęczone, więc wspinam się na nią sam. W materiałach promocyjnych na pewno napisane jest, że „przy dobrej pogodzie widać nawet…” Niestety, pogoda nie jest idealna, ale i tak widać kawał świata. Na północnym zachodzie dostrzegam górę Liwocz, a na jej szczycie kolejna wieżę widokową, którą zwiedzaliśmy nieco wcześniej.

karpacka-troja-jaslo-skansen-11

Wracamy do domu. Mam poczucie, że moje dzieciaki są jeszcze trochę za małe, aby w pełni skorzystać z oferty skansenu, ale chętnie przyjedziemy tu znowu przy okazji jakichś specjalnych pokazów. Ciekawe, jak zareagują, gdy zobaczą „prawdziwych” rycerzy i księżniczki.

Więcej informacji o ofercie, cenach i godzinach otwarcia można znaleźć TU

karpacka-troja-jaslo-skansen-12

About The Author

Psycholog poznawczy i edukacyjny. Absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Szczególnie zainteresowany procesami przetwarzania informacji przez człowieka. Prywatnie fan podróży oraz odkrywania nowych rzeczy w muzyce i literaturze.

Related posts

Leave a Reply